Jaką rolę pełni Pani w swojej organizacji?

Pracuję w dwóch organizacjach: Alliance for Europe, którego jestem współzałożycielką wraz z innymi osobami z całej Europy, a także we Froncie Europejskim. Alliance for Europe założyliśmy w 2018 roku w celu wspólnego działania i zjednoczenia społeczeństwa obywatelskiego wokół tego, jak ważna jest Unia Europejska. Zauważyliśmy, że populiści i osoby, które rozprzestrzeniają dezinformację, potrafią doskonale komunikować swoje narracje. My chcieliśmy zrobić to samo po naszej stronie. Rozpoczęliśmy od pozytywnej kampanii „Vote4Friendship”, zachęcającej do pójścia na wybory. Naszym celem jest pokazywanie, że najlepszym sposobem walki z dezinformacją jest pozytywna komunikacja. Podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego – prócz wspomnianej kampanii – uruchomiliśmy sieć organizacji zajmujących się walką z dezinformacją. Współpracowaliśmy ze społeczeństwem obywatelskim, ale również z administracją rządową, mieliśmy stały kontakt z Komisją Europejską. Już po wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku zdaliśmy sobie sprawę, że dezinformacja wpływa bardzo mocno na postawy społeczne. Naszym celem było stawienie temu czoła. We współpracy z różnymi organizacjami stworzyliśmy network, a dodatkowo również zaczęliśmy rozwijać narzędzia do monitoringu internetu.

W jaki sposób Pani organizacja przyczynia się do zapobiegania dezinformacji, wzmacniania umiejętności krytycznego myślenia i edukacji medialnej obywateli?

Naszą główną misją jest wspieranie Unii Europejskiej, jednocześnie patrzymy również globalnie i obserwujemy to, co się dzieje na świecie. Naszą misją jest także jednoczenie i dawanie narzędzi społeczeństwu obywatelskiemu, pokazywanie, że działając razem jesteśmy silniejsi i możemy więcej – i nie mówię tutaj tylko o społeczeństwie obywatelskim – o ludziach, dla których ważna jest demokracja, wolność i wartości europejskie. Uważamy, że nie jest możliwe, by jedna organizacja zrobiła wszystko. Należy współpracować, bo każdy ma inne możliwości i kompetencje.

Front Europejski jest koalicją organizacji, które chcą działać wspólnie na rzecz Unii Europejskiej. W ramach Frontu zrobiliśmy diagnozę, jak Polacy widzą Unię Europejską. Na postawę ludzi wobec UE bardzo mocno wpłynęli uchodźcy, a także migranci z Ukrainy – to było w 2018 roku. Teraz widzimy, że również pandemia oddziałuje na postawy społeczne. Głównym projektem Frontu Europejskiego byli Wojownicy Klawiatury, zajmujący się zwalczaniem dezinformacji w internecie.

Jakimi zasobami stworzonymi przez Pani organizację chciałaby się Pani podzielić?

Głównym narzędziem, nad którym pracujemy, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU): https://www.alliance4europe.eu/2019/03/09/smiu/Służy do monitoringu internetu, zarówno jeśli chodzi o dezinformację, jak i mowę nienawiści. Działamy na takich platformach, jak Twitter i Facebook. Wszystkie narzędzia, których używamy, są zgodne z prawem i RODO, co jest dla nas niezwykle istotne. Prócz monitoringu pomagamy różnym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego w budowaniu zasięgu w internecie. Uczymy je też pozytywnego komunikowania, gdyż komunikacja pozostaje niezwykle ważnym wyzwaniem. Pozytywną komunikacją możemy tak naprawdę zwalczać dezinformację. Dlaczego dezinformacja jest rozprzestrzeniana? Dzieje się tak, gdyż działa na ludzkie emocje, oferuje prosty przekaz – chcielibyśmy, żeby tak samo były przyswajane pozytywne informacje. Poza tym przy pomocy SMIU opracowujemy raporty. Nasze ostatnie badanie dotyczyło Black Lives Matter. Oprócz tego posiadamy network organizacji zajmujących się dezinformacją. Należą do niego przedstawiciele administracji, nie tylko europejskich, ale również amerykańskiej, organizacje z całej Europy oraz firmy zajmujące się walką z dezinformacją i monitoringiem internetu. Nasza sieć działa od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Poza tym prowadzimy seminaria, webinaria i warsztaty, podczas których pokazujemy, jak myśleć krytycznie. Obecnie staramy się o fundusze do budowy platformy kształtującej edukację medialną, gdyż naszą wiedzę i doświadczenie pragniemy przekazać ludziom.

Jednym z głównych narzędzi, którego ja osobiście używam, jest kontakt z ludźmi, ponieważ w rozmowie o „media literacy” i krytycznym myśleniu bardzo istotna jest edukacja. Niezwykle ważny jest dialog, który prowadzimy w Polsce i Europie online – a mam nadzieję, że wkrótce ponownie offline – z licealistami, studentami, ale też z seniorami.

Jakie są dziś Pani zdaniem największe wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Polsce?

Jednym z największych wyzwań jest wspólne działanie i dostosowanie przekazów. Umiejętność komunikacji, dotarcie do ludzi. A do tego trzeba rozmawiać z ludźmi zrozumiale. Musimy zaakceptować to, że zmienia się sposób recepcji komunikatów przez polskie społeczeństwo – zresztą to wyzwanie dotyczy całego świata.  Ludzie wolą proste informacje, które są najczęściej obrazkowe, czasami w formie video. Środowiska, które zajmują się dezinformacją, czy to zewnętrzne czy wewnętrzne, radzą sobie z tym dobrze. Widzimy, co się dzieje w internecie, jakich słów musimy używać, żeby być widoczni. Wiemy, że przekaz musi być prosty i czytelny. Ważne jest to, w jaki sposób się mówi, ale też istotne jest to, w jaki sposób informacja jest podana wizualnie, czy jest to proste zdjęcie, ile słów jest na grafice w mediach społecznościowych. Takich rzeczy uczymy również naszych klientów, z którymi współpracujemy poprzez Social Media Intelligence Unit, jak i społeczeństwo obywatelskie. To jest jedno z największych wyzwań.

Najistotniejsze jest, by z pozytywną informacją dotrzeć do ludzi, żeby ludzie potrafili wybrać informację. Jeśli internauci wpisują w Google: „Covidu nie ma”, to oczywiście potem otrzymują odpowiedzi, że faktycznie pandemia nie istnieje. Musimy do nich dotrzeć z  faktami, że Covid jednak jest i trzeba się w związku z tym odpowiednio zachowywać. Kolejny problem związany jest z kampanią „360” prowadzoną przez polski rząd, która polega na manipulacji społeczeństwem. Rząd radzi sobie bardzo dobrze z komunikacją z Polakami i jest w stanie zmieniać poglądy społeczne. Mogliśmy to obserwować w 2015 roku na przykładzie tematów dotyczących uchodźców, a teraz temat LGBT. Przeciętny obywatel jest atakowany tym tematem na różne sposoby. Widzowie oglądają TVP, otrzymują pewne informacje, a następnie widzą plakat o podobnej tematyce, słyszą to samo w rodzinie i zmienia się ich postawa, szczególnie gdy brak edukacji w tej dziedzinie. To stanowi ogromny problem, gdyż ludzie są bardziej odporni na dezinformację, jeśli mają świadomość tego, że w ogóle coś takiego istnieje, że muszą myśleć krytycznie i podchodzić krytycznie do informacji, którymi są bombardowani w internecie, szczególnie jeśli widzą, że informacja, którą otrzymują, oddziałuje na ich emocje. Tu powinno się zapalić żółte światło.

Oczywiście jesteśmy bardziej odporni na dezinformację, jeśli mamy wiedzę na dany temat, co nie jest łatwe przy ogromnym zalewie treści, jakiemu jesteśmy nieustannie poddawani. Trudno jest filtrować, przesiewać informacje. Edukacja jest sprawą podstawową. W Polsce brak jest również właściwych regulacji dotyczących internetu, stąd szerzy się mowa nienawiści i dezinformacja. Tragicznym przykładem jest zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, będące pokłosiem mowy nienawiści.

Jakie widzi Pani rozwiązania, żeby przeciwdziałać dezinformacji, zwiększać odporność społeczną na manipulacje i wspierać umiejętności krytycznego myślenia?

Monitoring internetu, sprawdzanie tego, co mówi nasza opozycja i upraszczanie komunikacji. Budowanie prostych komunikatów i słuchanie społeczeństwa, żebyśmy wiedzieli, czego ono chce i co my możemy mu zaoferować. Jeżeli mamy własną wizję, to powinniśmy ją przekazywać w sposób zrozumiały. To jest rola dla organizacji społecznych i mediów. Niestety w Europie to partie populistyczne potrafią się z ludźmi znakomicie komunikować, wiedzą jak budować zasięg tych komunikatów i w jaki sposób zachęcać do interakcji – przykładem niech będą Liga we Włoszech czy Alternatywa dla Niemiec w Niemczech. My monitorujemy internet pod względem podziałów w społeczeństwie. Ogromnym wyzwaniem dzisiejszego świata jest polaryzacja, którą obserwujemy w USA, w Brazylii, a także w Polsce. Musimy tę polaryzację jakoś zatrzymać.

Jakie wydarzenia lub daty przyniosły Pani zdaniem nasilenie działań dezinformacyjnych w zeszłym roku?

Pierwszym i najbardziej widocznym wydarzeniem jest Covid-19 i rozprzestrzenianie się pandemii. Lęk i emocje są sprzymierzeńcem dezinformacji. Ludzie boją się wirusa, chłoną informacje, a z nimi wszystkie teorie spiskowe. Widać to było wyraźnie we Włoszech, gdzie część społeczeństwa uznała, że za lockdownem i ograniczeniami z nim związanymi stoi Unia Europejska. Z reguły jeśli się czegoś obawiamy, reagujemy trojako: ucieczką, konfrontacją, bądź zamrożeniem reakcji. Generalnie pandemia wzmocniła wszelkie teorie spiskowe, łącznie z anty-szczepionkowymi, tymi dotyczącymi 5G, itp.

Problem polega też na tym, że każda teoria spiskowa ma swoich „ekspertów”, którym zwolennicy czy wyznawcy wierzą. Regulowanie treści zawartych w internecie stawia pytanie, kto ma to robić i co jest prawdą. Z wydarzeń za granicą, nasilenie dezinformacji przyniósł niewątpliwie ruch Black Lives Matter w USA. Było niezwykle dużo fake newsów i atakowania całego ruchu. Oczywiście również kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi w USA, gdyż oddziaływają one na cały świat. W Polsce również wybory prezydenckie ze względu na to, że wzmocniły postawy dezinformacyjne. Poza tym także kwestia LGBT, wokół której mamy mnóstwo dezinformacji i mowy nienawiści, a także budowania zmian behawioralnych.

A jakie przyszłe daty lub wydarzenia spowodują Pani zdaniem wysyp działań dezinformacyjnych?

Ponownie muszę wymienić wybory prezydenckie w USA, a poza tym problem szczepionki na Covid-19. To pole do działań dezinformacyjnych zarówno dla Rosji, jak i Chin. Pozwolę sobie w tym miejscu na ogólną uwagę: dlaczego Rosja tak mocno wchodzi w świat zachodni. Wynika to z chęci destabilizacji krajów i społeczeństw Zachodu, łatwiejszej manipulacji nimi. Inny ważne wydarzenie to wybory parlamentarne w Niemczech na jesieni 2021 roku. Wokół nich z pewnością będzie wiele dezinformacji. Warto wspomnieć również o Białorusi, gdyż w związku z tamtejszym konfliktem wewnętrznym Rosja bombarduje Europę narracjami dezinformacyjnymi, by przeciągnąć poszczególne kraje czy środowiska na swoją stronę. Istotny jest również konflikt wokół Górskiego Karabachu pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. W samej Unii Europejskiej unijna polityka klimatyczna i to, co się dzieje wokół zmian klimatycznych także przyciągają działania o charakterze dezinformacyjnym.

Jakie narracje dezinformacyjne zaobserwowała Pani na przestrzeni ostatniego roku w przestrzeni medialnej?

Covid-19, antyszczepionkowcy, uchodźcy i wspomniana już problematyka LGBT, a również sprawy związane z oczyszczalnią ścieków „Czajka”. Pod względem samej Unii Europejskiej, to premier Morawiecki i rząd, władze Polski mówią od pięciu lat wiele rzeczy, co do których mijają się z prawdą, choćby twierdzenie, jakoby Polska była płatnikiem netto, albo słowa prezydenta Dudy o „wyimaginowanej wspólnocie” (UE). Ważnym problemem jest też to, że władze, partie polityczne skupiają się głównie na kampaniach do kolejnych wyborów, a ignorują potrzebę edukowania społeczeństwa, co stawia pod znakiem zapytania, w jakim kraju będziemy żyć za 10, 20 lat.

Czy korzysta Pani z jakichś narzędzi do weryfikowania faktów?

Naszym głównym narzędziem, o którym wcześniej wspomniałam, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU). Dzięki niemu możemy zobaczyć w czasie rzeczywistym, kto jest najbardziej aktywny w internecie, zidentyfikować słowa kluczowe, przekonać się, czy ktoś jest botem lub trollem. SMIU, który rozbudowujemy od kilku lat, sprawdza się w praktyce. Taka jest moja opinia.

Kto Pani zdaniem wodzi dziś prym w edukacji medialnej – zarówno na poziomie krajowym i europejskim?

Chcielibyśmy, żeby głównym aktorem, szczególnie jeśli chodzi o finansowanie „media literacy”, była Unia Europejska, która co prawda dysponuje grantami w tym zakresie, ale sądzę, że nie są to środki wystarczające. Pozostajemy wciąż wiele lat do tyłu w porównaniu do tego, co w kwestii rozprzestrzeniania dezinformacji robi Rosja. Pod względem zaś organizacji, instytucji w naszym kraju, które walczą z dezinformacją, nasze środowisko jest zbyt rozproszone i indywidualistyczne w porównaniu z tymi ruchami, które szerzą dezinformację. Musimy zacząć szukać w sobie, w drugim człowieku, drugiej organizacji tego, co nas łączy, a nie dzieli. Trzeba zrozumieć, że to, jak się komunikujemy i lepsza współpraca spowodują naszą lepszą widoczność i skuteczność.

 

Wywiad z marca 2021 roku.

MAIA MAZURKIEWICZ
Współzałożycielka Alliance for Europe, Front Europejski
Świadoma, troskliwa, strategiczna

JUDITA AKROMIENE

Menu