1. Strona główna
  2. Adrianna

Wpisy od Adrianna

Krytyczni Myśliciele

DZINA DONAUSKAITE

Jaką rolę pełni Pani w swojej organizacji? Litewskie Centrum Dziennikarstwa koncentruje się na edukacji dziennikarskiej i kształceniu w zakresie dziennikarstwa i komunikacji publicznej, która obejmuje ważne aspekty umiejętności korzystania z mediów. Jako lider organizacji odpowiadam za zapewnienie możliwości doskonalenia się doświadczonym litewskim dziennikarzom w trakcie ich kariery zawodowej. Odpowiadam również za zwiększanie wiedzy o dziennikarstwie w szerszym społeczeństwie. Poszukuję także możliwości prowadzenia badań z zakresu dziennikarstwa stosowanego i przygotowuję materiały metodyczne, które mogą być inspiracją dla dziennikarzy do refleksji nad wynikami własnej pracy. Innym celem mojej pracy jest próba połączenia dziennikarzy z niedostatecznie reprezentowanymi źródłami – czy to tymi z zaniedbywanych grup społecznych, czy ze źródeł posiadających wiedzę specjalistyczną na najwyższym poziomie. Niedawno podjęliśmy duży wysiłek w celu opracowania działań, które pomogłyby podnieść na wyższy poziom umiejętność korzystania z cyfrowych mediów przez dziennikarzy i społeczeństwo. W tym dziale w Litewskim Centrum Dziennikarskim kładziemy nacisk na krytyczne myślenie o tym, jak media cyfrowe wpływają na nasze społeczeństwo, wiedzę, którą zdobywamy podczas ich używania, bezpieczeństwo jednostki i prywatność. Ta ostatnia staje się coraz ważniejsza dla dziennikarzy, którzy korzystają z poufnych źródeł online i starają się chronić swoją tożsamość i bezpieczeństwo. Jak by Pani opisała misję i doświadczenie swojej organizacji w zakresie umiejętności korzystania z mediów / krytycznego myślenia / sprawdzania faktów / przeciwdziałania dezinformacji? Zapewniamy dogłębną wiedzę i umiejętności z dziedziny, która jest kluczowa w przeciwdziałaniu dezinformacji. Teoria i praktyka dziennikarstwa wysokiej jakości zawsze były związane z weryfikacją, krytycznym myśleniem, sprawdzaniem faktów i umiejętnością korzystania z mediów. Uważam, że w dobie obfitości dezinformacji znaczenie naszej pracy poważnie wzrosło. Jakie są główne zasoby opracowane przez Pani organizację, którymi chciałaby się Pani podzielić? https://lzc.lt/leidiniai/erdve-moksleiviu-balsui-kaip-kurti-mokyklos-laikrasti/ https://lzc.lt/leidiniai/interneto-zemelapis-interneto-mediju-rastingumo-metodologine-priemone-mokytojams/ https://lzc.lt/leidiniai/ziniasklaidos-teises-vadovas/ https://lzc.lt/leidiniai/zurnalistu-darbas-interneto-amziaus-lietuvoje-issukiai-saugumui-privatumui-reputacijai/ https://lzc.lt/tyrimai/2020/atotrukis-tarp-moteru-ir-vyru-ekspertu-citavimo-ziniasklaidoje-vis-dar-didelis/ https://lzc.lt/naujienos/2019/demesio-neigaliesiems-lietuvos-ziniasklaida-vis-dar-syksti/ Jakie są Pani zdaniem trzy największe obecnie wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Pani kraju? – Wysoka nierówność, która jest związana z powszechnym społecznie poczuciem niepewności, bezsilności, izolacji i niepokoju. Badania pokazują, że ludzie, którzy doświadczają tych uczuć, częściej akceptują teorie spiskowe. – Zaniedbania w systemie publicznej edukacji formalnej i nieformalnej, niewielka uwaga poświęcona umiejętności korzystania z mediów w jego ramach. – Brak polityki przeciwdziałającej rozprzestrzenianiu się dezinformacji w mediach społecznościowych. Czy mogłaby Pani wymienić trzy wdrożone przez siebie rozwiązania, bądź też chciałaby Pani podzielic się radą, jak przeciwdziałać dezinformacji, wzmacniać umiejętność krytycznego myślenia w społeczeństwach i budować odporność obywatelską na dezinformację? – Projekt gazetek szkolnych, podczas którego jeździliśmy do litewskich szkół i pracowaliśmy nad rozwijaniem umiejętności korzystania z mediów i dziennikarstwa u młodych ludzi. – Podręcznik umiejętności korzystania z mediów cyfrowych dla multiplikatorów (głównie nauczycieli szkolnych). – Eksperckie szkolenia medialne, które dostarczyły ekspertom wiedzy i narzędzi niezbędnych do przeciwdziałania dezinformacji poprzez rozpowszechnianie wysokiej jakości wiedzy eksperckiej opartej na nauce i badaniach. Jakie trzy najważniejsze wydarzenia lub daty, których była Pani świadkiem w tym roku, spowodowały intensyfikację działań dezinformacyjnych? – Głównym impulsem szerzenia się dezinformacji była pandemia, podczas której wprowadzono różne obowiązkowe środki kwarantanny. – Parlamentarna kampania wyborcza, w czasie której niektórzy politycy opierali się na grupach i ludziach publicznie rozpowszechniających dezinformację. – Ruch antyautorytarny na Białorusi. Jakie są dominujące narracje dezinformacyjne, które zaobserwowała Pani w tym roku w mediach? W tym roku większość dezinformacji dotyczyła szczepień przeciwko Covid-19, używania masek i innych zasad kwarantanny. Infrastruktura obronna i decyzje polityczne związane z obronnością narodową to kolejny obszar, który jest nieustannie kwestionowany przez fałszywe narracje, połączone z włamywaniem się do serwisów medialnych czy e-maili redaktorów i dziennikarzy. W tego rodzaju przekazach szydzi się z litewskiej niepodległości i pewnych deklaracji politycznych, jak np. poparcia dla białoruskiego ruchu antyautorytarnego. Czy polegała Pani na jakichś narzędziach do sprawdzania faktów? Jeśli tak, prosimy o ich opisanie lub podzielenie się linkami. Litewscy dziennikarze, którzy koncentrują się na analizie narracji dezinformacyjnych, wykonują dobrą robotę w dekonstrukcji i weryfikacji faktów, więc zawsze odwołuję się do artykułów weryfikatorów faktów na 15min.lt, Delfi.lt i lrt.lt, aby lepiej zrozumieć kontekst pewnych dominujących narracji dezinformacyjnych.   Wywiad przeprowadzony w kwietniu 2021 r.   Džina Donauskaitė Dyrektor, Litewskie Centrum Dziennikarstwa Dociekliwa, zainteresowana, skupiona JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

PAUL ZIBI

Jak opisałby Pan misję i doświadczenie swojej organizacji w zakresie umiejętności korzystania z mediów / krytycznego myślenia / sprawdzania faktów / przeciwdziałania dezinformacji? Stowarzyszenie EDUK-MEDIA od około trzech lat działa aktywnie na rzecz rozwoju ducha krytycznego myślenia w praktyce medialnej. Organizujemy kampanie uświadamiające na temat dezinformacji w internecie za pośrednictwem różnych kanałów, takich jak Facebook, Linkedln i Twitter. Jakie są główne zasoby opracowane przez Pana organizację, którymi chciałby się Pan podzielić? https://twitter.com/EdukMedia/status/1367118381682458625?s=19 https://twitter.com/EdukMedia/status/1366315816812183556?s=19 https://twitter.com/EdukMedia/status/1364518060334456832? s = 19 https://twitter.com/NgalaDesmond/status/1364455778720047105?s=19 https://twitter.com/EdukMedia/status/1363209538942472195?s=19 https://twitter.com/EdukMedia/status/1361966866407821317 ? s = 19 https://twitter.com/EdukMedia/status/1361017129089261569?s=19 https: //twitter.com/EdukMedia/status/1360101700523220995? s = 19 https://twitter.com/EdukMedia/status/ 1359572282084110343? S = 19 https: //www.facebook.com/2118416268378783/posts/2950668671820201/? Sfnsn = mo https://www.facebook.com/2118416268378783/posts/2942211369332598 Jakie są Pana zdaniem trzy największe obecnie wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Pana kraju? Promowanie edukacji medialnej. Zmniejszenie luki cyfrowej. Wspieranie stowarzyszeń w działaniach związanych ze zwalczaniem dezinformacji i mowy nienawiści w internecie. Czy mógłby Pan wymienić trzy wdrożone przez siebie rozwiązania, bądź też chciałby się Pan podzielić radą, jak przeciwdziałać dezinformacji, wzmacniać umiejętność krytycznego myślenia w społeczeństwach i budować odporność obywatelską na dezinformację? Organizowanie regularnych kampanii uświadamiających w Internecie. Organizacja webinariów szkoleniowych na temat sprawdzania faktów i technik dezinformacji. Promowanie sformalizowania Umiejętności medialnych i informacyjnych (MIL). Jakie trzy najważniejsze wydarzenia lub daty, których był Pan świadkiem w tym roku, spowodowały intensyfikację działań dezinformacyjnych? Wybory regionalne, które odbyły się 6 grudnia 2020 r. w Kamerunie, pandemia Covid-19. Jakie, Pana zdaniem, trzy przyszłe daty / wydarzenia mogą spowodować nasilenie działań dezinformacyjnych w 2021 roku? Ograniczenia związane ze szczepieniami przeciwko Covid-19, wysokie bezrobocie, lockdown. Jakie są dominujące narracje dezinformacyjne, które zaobserwował Pan w tym roku w mediach? Kontrowersje wokół szczepionek przeciwko Covid-19, stygmatyzacja osób bezbronnych, mowa nienawiści w Internecie, wykluczenie i plemienność. Czy polegał Pan na jakichś narzędziach do sprawdzania faktów? Jeśli tak, prosimy o ich opisanie lub podzielenie się linkami. Wyszukiwarka grafiki Google, która umożliwia weryfikację autentyczności obrazu. Kto, Pana zdaniem, odgrywa największą rolę w Pana kraju, a także w UE, w dziedzinie umiejętności korzystania z mediów i dlaczego? W Kamerunie istnieją organizacje społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności EDUK-MEDIA, które obecnie odgrywają kluczową rolę w zakresie umiejętności korzystania z mediów.   Wywiad przeprowadzony w kwietniu 2021 r. PAUL ZIBI Prawnik prawa cyfrowego i wykładowca mediów w EDUK-MEDIA w Kamerunie Zdyscyplinowany, rygorystyczny, moralizatorski JUDITA AKROMIENE  
Krytyczni Myśliciele

GORDANA VILOVIC

Jak by Pani opisała misję i doświadczenie organizacji w zakresie umiejętności korzystania z mediów/ krytycznego myślenia/ sprawdzania faktów/ przeciwdziałania dezinformacji? Formalnie nie prowadzimy zajęć z umiejętności korzystania z mediów na naszej uczelni, mimo że koncepcja ta jest widoczna na wielu poziomach. Oczywiście każdego niepokoi sprawdzanie faktów i przeciwdziałanie dezinformacji. Mówię moim studentom, że fałszywe wiadomości nie są niczym nowym, zawsze istniały, ale w przeszłości nie było mediów społecznościowych, które umożliwiłyby ich rozprzestrzenianie się na tak dużą skalę. Fakty należy stale sprawdzać, a dopiero potem upubliczniać. Jakie są główne zasoby opracowane przez Pani organizację, którymi chciałaby się Pani podzielić? Na pewno wszystko, co robimy w zakresie dziennikarstwa śledczego. Chciałbym również polecić pracę Faktografu z Zagrzebia, organizacji działającej w sieci wszystkich instytucji weryfikujących fakty: https://faktograf.hr/. Jakie są, Pani zdaniem, trzy największe aktualne wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Pani kraju? Powiedziałbym, że chociaż jesteśmy krajem demokratycznym i posiadamy wszystkie cechy nowoczesnej demokracji, to wciąż mamy problem z brakiem zaangażowania ze strony społeczeństwa. Mamy też dziennikarzy, którzy walczą o przetrwanie, których rolą jest pisanie o prawdzie lub zbliżanie się do prawdy, ale niestety szantażuje ich samo życie: muszą myśleć o swoich dzieciach, swoich rodzinach, nie mogą tak łatwo powiedzieć „Rzucam pracę”. Chorwacja to mały kraj i jeśli opuszczą pracę w Zagrzebiu, wątpliwe jest, że znajdą nową pracę w Splicie. Jest to więc bardzo skomplikowane i myślę, że największym wyzwaniem są: nierozwinięta demokracja, pasywne społeczeństwo i szantażowani życiem dziennikarze. Społeczeństwo obywatelskie odgrywa ważną rolę, działa, ale nie może rozwiązać wszystkich problemów. Czy mogłaby Pani wymienić trzy rozwiązania, które zostały przez Pani wdrożone lub które chciałaby Pani polecić jako wskazówki, jak przeciwdziałać dezinformacji, wzmacniać umiejętności krytycznego myślenia w społeczeństwach i budować obywatelską odporność na dezinformację? To jest bardzo trudne pytanie. Mogę tylko powiedzieć, że podziwiam ludzi, którzy mówią, że pokażą Ci, jak rozpoznać fake news. Nie sądzę, aby istniała osoba, która może Cię tego nauczyć, możesz jedynie edukować siebie, wykorzystać całą szarą masę swojego mózgu, aby powiedzieć, że to jest głupota, to jest głupie, nie chcę dać się na to nabrać i nie chcę czytać tego artykułu, ponieważ jest to strata mojego czasu. Musimy nauczyć ludzi korzystać z mediów społecznościowych, nie uzależniać się od nich, przestać działać z ciekawości, która może być ogromna, nie padać ofiarą clickbaitu. Myślę, że powinniśmy uczyć siebie, by spędzać mniej czasu na głupotach, których jest nieskończenie wiele. Apelowałbym przede wszystkim do naszych nawyków, zachęcałbym do lepszej edukacji, nie tylko edukacji Google, i oczywiście pomagałbym społeczeństwu obywatelskiemu budować sieć przeciwko dezinformacji. Jakie są trzy najważniejsze wydarzenia lub daty, których była Pani świadkiem w tym roku, a które spowodowały nasilenie działań dezinformacyjnych? Myślę, że pandemia była pierwszym zjawiskiem, wokół którego dezinformacja przybrała skalę ogromną, i gdzie duża liczba ludzi się zaangażowała emocjonalnie. Sądzę więc, że moja odpowiedź brzmi: Corona, Corona i Corona. Czy chciałaby Pani zwrócić uwagę na jakieś przypadki dezinformacji, których była Pani świadkiem/odkryła/obaliła? Było wiele dezinformacji na temat sytuacji z koronawirusem: twierdzenia, że wirus nie istnieje, że witamina C pomaga go wyleczyć i wiele innych absurdalnych teorii. Kto, Pani zdaniem, jest najlepiej działającym podmiotem - w Pani kraju, jak również w UE - odgrywającym obecnie kluczową rolę w dziedzinie umiejętności korzystania z mediów i dlaczego?? Nie jestem pewna, czy mógłabym kogoś wyróżnić. W tej dziedzinie jest wielu wykształconych ludzi i wykładowców akademickich. Uważam, że umiejętności korzystania z mediów powinno się uczyć w szkołach – od najmłodszych lat po poziom uniwersytecki. Ale nie mogę powiedzieć nic szczególnego o Chorwacji. Wywiad opublikowany w kwietniu 2021 r. fot. Sasa Zinaja GORDANA VILOVIC Prodziekan ds. nauk politycznych Uniwersytet w Zagrzebiu Odpowiedzialna, inkluzywna, konstruktywna JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

LEO BUDICIN

Jak by Pan opisał misję i doświadczenie Parlamentu Europejskiego w dziedzinie przeciwdziałania dezinformacji? Parlament Europejski kształtuje ramy prawne w celu przeciwdziałania dezinformacji i fałszywym wiadomościom, umożliwiając bezpieczne i otwarte środowisko cyfrowe . Jakie są główne zasoby opracowane przez Pana organizację, którymi chciałby się Pan podzielić? Chciałbym polecić badania i publikacje opracowane przez zespół ekspertów Parlamentu Europejskiego, które można znaleźć pod adresem https://www.europarl.europa.eu/thinktank/en/home.html?publicationType=AT_A_GLANCE Jakie są, Pana zdaniem, trzy największe aktualne wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Pana kraju? Silna polaryzacja debaty publicznej, nieobiektywne raportowanie i niekontrolowany rozwój platform internetowych. Czy mógłby Pan wymienić trzy rozwiązania, które zostały przez Pana wdrożone lub które chciałby Pan polecić jako wskazówki, jak przeciwdziałać dezinformacji, wzmacniać umiejętności krytycznego myślenia w społeczeństwach i budować obywatelską odporność na dezinformację? Lepiej chroń sygnalistów, zadawaj pytania i sprawdzaj źródło informacji oraz popraw umiejętności cyfrowe. Jakie są trzy najważniejsze wydarzenia lub daty, których był Pan świadkiem w tym roku, a które spowodowały nasilenie działań dezinformacyjnych? Na pewno byłby koronawirus, szczepionki i wybory. Jakie Pana zdaniem trzy przyszłe daty/wydarzenia mogą spowodować nasilenie działań dezinformacyjnych w latach 2020-2021? Tu znowu muszę wspomnieć o koronawirusie, szczepionkach i wyborach. Czy korzystał Pan z jakichś narzędzi do sprawdzania faktów? Wspomnę tutaj Google Fact Check Explorer, w którym możemy przeszukiwać wyniki weryfikacji faktów z sieci na jakiś temat lub o danej osobie: https://toolbox.google.com/factcheck/explorer Czy chciałby Pan zwrócić uwagę na jakieś przypadki dezinformacji, których był Pan świadkiem/odkrył/obalił? Dezinformacja dotycząca wykorzystania środków unijnych, w szczególności Planu Odbudowy. Kto, Pana zdaniem, jest najlepiej działającym podmiotem - w Pana kraju, jak również w UE - odgrywającym obecnie kluczową rolę w dziedzinie umiejętności korzystania z mediów ? Whistleblowers – ujawniają na własne ryzyko istotne informacje, które w innym przypadku często pozostałyby ukryte.   Wywiad z marca 2021 roku. LEO BUDICIN Gabinet posła do Parlamentu Europejskiego Rzetelny, analityczny, zorientowany na wyniki JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

MAIA MAZURKIEWICZ

Jaką rolę pełni Pani w swojej organizacji? Pracuję w dwóch organizacjach: Alliance for Europe, którego jestem współzałożycielką wraz z innymi osobami z całej Europy, a także we Froncie Europejskim. Alliance for Europe założyliśmy w 2018 roku w celu wspólnego działania i zjednoczenia społeczeństwa obywatelskiego wokół tego, jak ważna jest Unia Europejska. Zauważyliśmy, że populiści i osoby, które rozprzestrzeniają dezinformację, potrafią doskonale komunikować swoje narracje. My chcieliśmy zrobić to samo po naszej stronie. Rozpoczęliśmy od pozytywnej kampanii „Vote4Friendship”, zachęcającej do pójścia na wybory. Naszym celem jest pokazywanie, że najlepszym sposobem walki z dezinformacją jest pozytywna komunikacja. Podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego – prócz wspomnianej kampanii – uruchomiliśmy sieć organizacji zajmujących się walką z dezinformacją. Współpracowaliśmy ze społeczeństwem obywatelskim, ale również z administracją rządową, mieliśmy stały kontakt z Komisją Europejską. Już po wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku zdaliśmy sobie sprawę, że dezinformacja wpływa bardzo mocno na postawy społeczne. Naszym celem było stawienie temu czoła. We współpracy z różnymi organizacjami stworzyliśmy network, a dodatkowo również zaczęliśmy rozwijać narzędzia do monitoringu internetu. W jaki sposób Pani organizacja przyczynia się do zapobiegania dezinformacji, wzmacniania umiejętności krytycznego myślenia i edukacji medialnej obywateli? Naszą główną misją jest wspieranie Unii Europejskiej, jednocześnie patrzymy również globalnie i obserwujemy to, co się dzieje na świecie. Naszą misją jest także jednoczenie i dawanie narzędzi społeczeństwu obywatelskiemu, pokazywanie, że działając razem jesteśmy silniejsi i możemy więcej – i nie mówię tutaj tylko o społeczeństwie obywatelskim – o ludziach, dla których ważna jest demokracja, wolność i wartości europejskie. Uważamy, że nie jest możliwe, by jedna organizacja zrobiła wszystko. Należy współpracować, bo każdy ma inne możliwości i kompetencje. Front Europejski jest koalicją organizacji, które chcą działać wspólnie na rzecz Unii Europejskiej. W ramach Frontu zrobiliśmy diagnozę, jak Polacy widzą Unię Europejską. Na postawę ludzi wobec UE bardzo mocno wpłynęli uchodźcy, a także migranci z Ukrainy – to było w 2018 roku. Teraz widzimy, że również pandemia oddziałuje na postawy społeczne. Głównym projektem Frontu Europejskiego byli Wojownicy Klawiatury, zajmujący się zwalczaniem dezinformacji w internecie. Jakimi zasobami stworzonymi przez Pani organizację chciałaby się Pani podzielić? Głównym narzędziem, nad którym pracujemy, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU): https://www.alliance4europe.eu/2019/03/09/smiu/. Służy do monitoringu internetu, zarówno jeśli chodzi o dezinformację, jak i mowę nienawiści. Działamy na takich platformach, jak Twitter i Facebook. Wszystkie narzędzia, których używamy, są zgodne z prawem i RODO, co jest dla nas niezwykle istotne. Prócz monitoringu pomagamy różnym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego w budowaniu zasięgu w internecie. Uczymy je też pozytywnego komunikowania, gdyż komunikacja pozostaje niezwykle ważnym wyzwaniem. Pozytywną komunikacją możemy tak naprawdę zwalczać dezinformację. Dlaczego dezinformacja jest rozprzestrzeniana? Dzieje się tak, gdyż działa na ludzkie emocje, oferuje prosty przekaz – chcielibyśmy, żeby tak samo były przyswajane pozytywne informacje. Poza tym przy pomocy SMIU opracowujemy raporty. Nasze ostatnie badanie dotyczyło Black Lives Matter. Oprócz tego posiadamy network organizacji zajmujących się dezinformacją. Należą do niego przedstawiciele administracji, nie tylko europejskich, ale również amerykańskiej, organizacje z całej Europy oraz firmy zajmujące się walką z dezinformacją i monitoringiem internetu. Nasza sieć działa od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Poza tym prowadzimy seminaria, webinaria i warsztaty, podczas których pokazujemy, jak myśleć krytycznie. Obecnie staramy się o fundusze do budowy platformy kształtującej edukację medialną, gdyż naszą wiedzę i doświadczenie pragniemy przekazać ludziom. Jednym z głównych narzędzi, którego ja osobiście używam, jest kontakt z ludźmi, ponieważ w rozmowie o „media literacy” i krytycznym myśleniu bardzo istotna jest edukacja. Niezwykle ważny jest dialog, który prowadzimy w Polsce i Europie online – a mam nadzieję, że wkrótce ponownie offline – z licealistami, studentami, ale też z seniorami. Jakie są dziś Pani zdaniem największe wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Polsce? Jednym z największych wyzwań jest wspólne działanie i dostosowanie przekazów. Umiejętność komunikacji, dotarcie do ludzi. A do tego trzeba rozmawiać z ludźmi zrozumiale. Musimy zaakceptować to, że zmienia się sposób recepcji komunikatów przez polskie społeczeństwo – zresztą to wyzwanie dotyczy całego świata.  Ludzie wolą proste informacje, które są najczęściej obrazkowe, czasami w formie video. Środowiska, które zajmują się dezinformacją, czy to zewnętrzne czy wewnętrzne, radzą sobie z tym dobrze. Widzimy, co się dzieje w internecie, jakich słów musimy używać, żeby być widoczni. Wiemy, że przekaz musi być prosty i czytelny. Ważne jest to, w jaki sposób się mówi, ale też istotne jest to, w jaki sposób informacja jest podana wizualnie, czy jest to proste zdjęcie, ile słów jest na grafice w mediach społecznościowych. Takich rzeczy uczymy również naszych klientów, z którymi współpracujemy poprzez Social Media Intelligence Unit, jak i społeczeństwo obywatelskie. To jest jedno z największych wyzwań. Najistotniejsze jest, by z pozytywną informacją dotrzeć do ludzi, żeby ludzie potrafili wybrać informację. Jeśli internauci wpisują w Google: „Covidu nie ma”, to oczywiście potem otrzymują odpowiedzi, że faktycznie pandemia nie istnieje. Musimy do nich dotrzeć z  faktami, że Covid jednak jest i trzeba się w związku z tym odpowiednio zachowywać. Kolejny problem związany jest z kampanią „360” prowadzoną przez polski rząd, która polega na manipulacji społeczeństwem. Rząd radzi sobie bardzo dobrze z komunikacją z Polakami i jest w stanie zmieniać poglądy społeczne. Mogliśmy to obserwować w 2015 roku na przykładzie tematów dotyczących uchodźców, a teraz temat LGBT. Przeciętny obywatel jest atakowany tym tematem na różne sposoby. Widzowie oglądają TVP, otrzymują pewne informacje, a następnie widzą plakat o podobnej tematyce, słyszą to samo w rodzinie i zmienia się ich postawa, szczególnie gdy brak edukacji w tej dziedzinie. To stanowi ogromny problem, gdyż ludzie są bardziej odporni na dezinformację, jeśli mają świadomość tego, że w ogóle coś takiego istnieje, że muszą myśleć krytycznie i podchodzić krytycznie do informacji, którymi są bombardowani w internecie, szczególnie jeśli widzą, że informacja, którą otrzymują, oddziałuje na ich emocje. Tu powinno się zapalić żółte światło. Oczywiście jesteśmy bardziej odporni na dezinformację, jeśli mamy wiedzę na dany temat, co nie jest łatwe przy ogromnym zalewie treści, jakiemu jesteśmy nieustannie poddawani. Trudno jest filtrować, przesiewać informacje. Edukacja jest sprawą podstawową. W Polsce brak jest również właściwych regulacji dotyczących internetu, stąd szerzy się mowa nienawiści i dezinformacja. Tragicznym przykładem jest zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, będące pokłosiem mowy nienawiści. Jakie widzi Pani rozwiązania, żeby przeciwdziałać dezinformacji, zwiększać odporność społeczną na manipulacje i wspierać umiejętności krytycznego myślenia? Monitoring internetu, sprawdzanie tego, co mówi nasza opozycja i upraszczanie komunikacji. Budowanie prostych komunikatów i słuchanie społeczeństwa, żebyśmy wiedzieli, czego ono chce i co my możemy mu zaoferować. Jeżeli mamy własną wizję, to powinniśmy ją przekazywać w sposób zrozumiały. To jest rola dla organizacji społecznych i mediów. Niestety w Europie to partie populistyczne potrafią się z ludźmi znakomicie komunikować, wiedzą jak budować zasięg tych komunikatów i w jaki sposób zachęcać do interakcji – przykładem niech będą Liga we Włoszech czy Alternatywa dla Niemiec w Niemczech. My monitorujemy internet pod względem podziałów w społeczeństwie. Ogromnym wyzwaniem dzisiejszego świata jest polaryzacja, którą obserwujemy w USA, w Brazylii, a także w Polsce. Musimy tę polaryzację jakoś zatrzymać. Jakie wydarzenia lub daty przyniosły Pani zdaniem nasilenie działań dezinformacyjnych w zeszłym roku? Pierwszym i najbardziej widocznym wydarzeniem jest Covid-19 i rozprzestrzenianie się pandemii. Lęk i emocje są sprzymierzeńcem dezinformacji. Ludzie boją się wirusa, chłoną informacje, a z nimi wszystkie teorie spiskowe. Widać to było wyraźnie we Włoszech, gdzie część społeczeństwa uznała, że za lockdownem i ograniczeniami z nim związanymi stoi Unia Europejska. Z reguły jeśli się czegoś obawiamy, reagujemy trojako: ucieczką, konfrontacją, bądź zamrożeniem reakcji. Generalnie pandemia wzmocniła wszelkie teorie spiskowe, łącznie z anty-szczepionkowymi, tymi dotyczącymi 5G, itp. Problem polega też na tym, że każda teoria spiskowa ma swoich „ekspertów”, którym zwolennicy czy wyznawcy wierzą. Regulowanie treści zawartych w internecie stawia pytanie, kto ma to robić i co jest prawdą. Z wydarzeń za granicą, nasilenie dezinformacji przyniósł niewątpliwie ruch Black Lives Matter w USA. Było niezwykle dużo fake newsów i atakowania całego ruchu. Oczywiście również kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi w USA, gdyż oddziaływają one na cały świat. W Polsce również wybory prezydenckie ze względu na to, że wzmocniły postawy dezinformacyjne. Poza tym także kwestia LGBT, wokół której mamy mnóstwo dezinformacji i mowy nienawiści, a także budowania zmian behawioralnych. A jakie przyszłe daty lub wydarzenia spowodują Pani zdaniem wysyp działań dezinformacyjnych? Ponownie muszę wymienić wybory prezydenckie w USA, a poza tym problem szczepionki na Covid-19. To pole do działań dezinformacyjnych zarówno dla Rosji, jak i Chin. Pozwolę sobie w tym miejscu na ogólną uwagę: dlaczego Rosja tak mocno wchodzi w świat zachodni. Wynika to z chęci destabilizacji krajów i społeczeństw Zachodu, łatwiejszej manipulacji nimi. Inny ważne wydarzenie to wybory parlamentarne w Niemczech na jesieni 2021 roku. Wokół nich z pewnością będzie wiele dezinformacji. Warto wspomnieć również o Białorusi, gdyż w związku z tamtejszym konfliktem wewnętrznym Rosja bombarduje Europę narracjami dezinformacyjnymi, by przeciągnąć poszczególne kraje czy środowiska na swoją stronę. Istotny jest również konflikt wokół Górskiego Karabachu pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. W samej Unii Europejskiej unijna polityka klimatyczna i to, co się dzieje wokół zmian klimatycznych także przyciągają działania o charakterze dezinformacyjnym. Jakie narracje dezinformacyjne zaobserwowała Pani na przestrzeni ostatniego roku w przestrzeni medialnej? Covid-19, antyszczepionkowcy, uchodźcy i wspomniana już problematyka LGBT, a również sprawy związane z oczyszczalnią ścieków „Czajka”. Pod względem samej Unii Europejskiej, to premier Morawiecki i rząd, władze Polski mówią od pięciu lat wiele rzeczy, co do których mijają się z prawdą, choćby twierdzenie, jakoby Polska była płatnikiem netto, albo słowa prezydenta Dudy o „wyimaginowanej wspólnocie” (UE). Ważnym problemem jest też to, że władze, partie polityczne skupiają się głównie na kampaniach do kolejnych wyborów, a ignorują potrzebę edukowania społeczeństwa, co stawia pod znakiem zapytania, w jakim kraju będziemy żyć za 10, 20 lat. Czy korzysta Pani z jakichś narzędzi do weryfikowania faktów? Naszym głównym narzędziem, o którym wcześniej wspomniałam, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU). Dzięki niemu możemy zobaczyć w czasie rzeczywistym, kto jest najbardziej aktywny w internecie, zidentyfikować słowa kluczowe, przekonać się, czy ktoś jest botem lub trollem. SMIU, który rozbudowujemy od kilku lat, sprawdza się w praktyce. Taka jest moja opinia. Kto Pani zdaniem wodzi dziś prym w edukacji medialnej – zarówno na poziomie krajowym i europejskim? Chcielibyśmy, żeby głównym aktorem, szczególnie jeśli chodzi o finansowanie „media literacy”, była Unia Europejska, która co prawda dysponuje grantami w tym zakresie, ale sądzę, że nie są to środki wystarczające. Pozostajemy wciąż wiele lat do tyłu w porównaniu do tego, co w kwestii rozprzestrzeniania dezinformacji robi Rosja. Pod względem zaś organizacji, instytucji w naszym kraju, które walczą z dezinformacją, nasze środowisko jest zbyt rozproszone i indywidualistyczne w porównaniu z tymi ruchami, które szerzą dezinformację. Musimy zacząć szukać w sobie, w drugim człowieku, drugiej organizacji tego, co nas łączy, a nie dzieli. Trzeba zrozumieć, że to, jak się komunikujemy i lepsza współpraca spowodują naszą lepszą widoczność i skuteczność.   Interview from March, 2021. MAIA MAZURKIEWICZ Współzałożycielka Alliance for Europe, Front Europejski JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

MAIA MAZURKIEWICZ

Jaką rolę pełni Pani w swojej organizacji? Pracuję w dwóch organizacjach: Alliance for Europe, którego jestem współzałożycielką wraz z innymi osobami z całej Europy, a także we Froncie Europejskim. Alliance for Europe założyliśmy w 2018 roku w celu wspólnego działania i zjednoczenia społeczeństwa obywatelskiego wokół tego, jak ważna jest Unia Europejska. Zauważyliśmy, że populiści i osoby, które rozprzestrzeniają dezinformację, potrafią doskonale komunikować swoje narracje. My chcieliśmy zrobić to samo po naszej stronie. Rozpoczęliśmy od pozytywnej kampanii „Vote4Friendship”, zachęcającej do pójścia na wybory. Naszym celem jest pokazywanie, że najlepszym sposobem walki z dezinformacją jest pozytywna komunikacja. Podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego – prócz wspomnianej kampanii – uruchomiliśmy sieć organizacji zajmujących się walką z dezinformacją. Współpracowaliśmy ze społeczeństwem obywatelskim, ale również z administracją rządową, mieliśmy stały kontakt z Komisją Europejską. Już po wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku zdaliśmy sobie sprawę, że dezinformacja wpływa bardzo mocno na postawy społeczne. Naszym celem było stawienie temu czoła. We współpracy z różnymi organizacjami stworzyliśmy network, a dodatkowo również zaczęliśmy rozwijać narzędzia do monitoringu internetu. W jaki sposób Pani organizacja przyczynia się do zapobiegania dezinformacji, wzmacniania umiejętności krytycznego myślenia i edukacji medialnej obywateli? Naszą główną misją jest wspieranie Unii Europejskiej, jednocześnie patrzymy również globalnie i obserwujemy to, co się dzieje na świecie. Naszą misją jest także jednoczenie i dawanie narzędzi społeczeństwu obywatelskiemu, pokazywanie, że działając razem jesteśmy silniejsi i możemy więcej – i nie mówię tutaj tylko o społeczeństwie obywatelskim – o ludziach, dla których ważna jest demokracja, wolność i wartości europejskie. Uważamy, że nie jest możliwe, by jedna organizacja zrobiła wszystko. Należy współpracować, bo każdy ma inne możliwości i kompetencje. Front Europejski jest koalicją organizacji, które chcą działać wspólnie na rzecz Unii Europejskiej. W ramach Frontu zrobiliśmy diagnozę, jak Polacy widzą Unię Europejską. Na postawę ludzi wobec UE bardzo mocno wpłynęli uchodźcy, a także migranci z Ukrainy – to było w 2018 roku. Teraz widzimy, że również pandemia oddziałuje na postawy społeczne. Głównym projektem Frontu Europejskiego byli Wojownicy Klawiatury, zajmujący się zwalczaniem dezinformacji w internecie. Jakimi zasobami stworzonymi przez Pani organizację chciałaby się Pani podzielić? Głównym narzędziem, nad którym pracujemy, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU): https://www.alliance4europe.eu/2019/03/09/smiu/. Służy do monitoringu internetu, zarówno jeśli chodzi o dezinformację, jak i mowę nienawiści. Działamy na takich platformach, jak Twitter i Facebook. Wszystkie narzędzia, których używamy, są zgodne z prawem i RODO, co jest dla nas niezwykle istotne. Prócz monitoringu pomagamy różnym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego w budowaniu zasięgu w internecie. Uczymy je też pozytywnego komunikowania, gdyż komunikacja pozostaje niezwykle ważnym wyzwaniem. Pozytywną komunikacją możemy tak naprawdę zwalczać dezinformację. Dlaczego dezinformacja jest rozprzestrzeniana? Dzieje się tak, gdyż działa na ludzkie emocje, oferuje prosty przekaz – chcielibyśmy, żeby tak samo były przyswajane pozytywne informacje. Poza tym przy pomocy SMIU opracowujemy raporty. Nasze ostatnie badanie dotyczyło Black Lives Matter. Oprócz tego posiadamy network organizacji zajmujących się dezinformacją. Należą do niego przedstawiciele administracji, nie tylko europejskich, ale również amerykańskiej, organizacje z całej Europy oraz firmy zajmujące się walką z dezinformacją i monitoringiem internetu. Nasza sieć działa od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Poza tym prowadzimy seminaria, webinaria i warsztaty, podczas których pokazujemy, jak myśleć krytycznie. Obecnie staramy się o fundusze do budowy platformy kształtującej edukację medialną, gdyż naszą wiedzę i doświadczenie pragniemy przekazać ludziom. Jednym z głównych narzędzi, którego ja osobiście używam, jest kontakt z ludźmi, ponieważ w rozmowie o „media literacy” i krytycznym myśleniu bardzo istotna jest edukacja. Niezwykle ważny jest dialog, który prowadzimy w Polsce i Europie online – a mam nadzieję, że wkrótce ponownie offline – z licealistami, studentami, ale też z seniorami. Jakie są dziś Pani zdaniem największe wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Polsce? Jednym z największych wyzwań jest wspólne działanie i dostosowanie przekazów. Umiejętność komunikacji, dotarcie do ludzi. A do tego trzeba rozmawiać z ludźmi zrozumiale. Musimy zaakceptować to, że zmienia się sposób recepcji komunikatów przez polskie społeczeństwo – zresztą to wyzwanie dotyczy całego świata.  Ludzie wolą proste informacje, które są najczęściej obrazkowe, czasami w formie video. Środowiska, które zajmują się dezinformacją, czy to zewnętrzne czy wewnętrzne, radzą sobie z tym dobrze. Widzimy, co się dzieje w internecie, jakich słów musimy używać, żeby być widoczni. Wiemy, że przekaz musi być prosty i czytelny. Ważne jest to, w jaki sposób się mówi, ale też istotne jest to, w jaki sposób informacja jest podana wizualnie, czy jest to proste zdjęcie, ile słów jest na grafice w mediach społecznościowych. Takich rzeczy uczymy również naszych klientów, z którymi współpracujemy poprzez Social Media Intelligence Unit, jak i społeczeństwo obywatelskie. To jest jedno z największych wyzwań. Najistotniejsze jest, by z pozytywną informacją dotrzeć do ludzi, żeby ludzie potrafili wybrać informację. Jeśli internauci wpisują w Google: „Covidu nie ma”, to oczywiście potem otrzymują odpowiedzi, że faktycznie pandemia nie istnieje. Musimy do nich dotrzeć z  faktami, że Covid jednak jest i trzeba się w związku z tym odpowiednio zachowywać. Kolejny problem związany jest z kampanią „360” prowadzoną przez polski rząd, która polega na manipulacji społeczeństwem. Rząd radzi sobie bardzo dobrze z komunikacją z Polakami i jest w stanie zmieniać poglądy społeczne. Mogliśmy to obserwować w 2015 roku na przykładzie tematów dotyczących uchodźców, a teraz temat LGBT. Przeciętny obywatel jest atakowany tym tematem na różne sposoby. Widzowie oglądają TVP, otrzymują pewne informacje, a następnie widzą plakat o podobnej tematyce, słyszą to samo w rodzinie i zmienia się ich postawa, szczególnie gdy brak edukacji w tej dziedzinie. To stanowi ogromny problem, gdyż ludzie są bardziej odporni na dezinformację, jeśli mają świadomość tego, że w ogóle coś takiego istnieje, że muszą myśleć krytycznie i podchodzić krytycznie do informacji, którymi są bombardowani w internecie, szczególnie jeśli widzą, że informacja, którą otrzymują, oddziałuje na ich emocje. Tu powinno się zapalić żółte światło. Oczywiście jesteśmy bardziej odporni na dezinformację, jeśli mamy wiedzę na dany temat, co nie jest łatwe przy ogromnym zalewie treści, jakiemu jesteśmy nieustannie poddawani. Trudno jest filtrować, przesiewać informacje. Edukacja jest sprawą podstawową. W Polsce brak jest również właściwych regulacji dotyczących internetu, stąd szerzy się mowa nienawiści i dezinformacja. Tragicznym przykładem jest zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, będące pokłosiem mowy nienawiści. Jakie widzi Pani rozwiązania, żeby przeciwdziałać dezinformacji, zwiększać odporność społeczną na manipulacje i wspierać umiejętności krytycznego myślenia? Monitoring internetu, sprawdzanie tego, co mówi nasza opozycja i upraszczanie komunikacji. Budowanie prostych komunikatów i słuchanie społeczeństwa, żebyśmy wiedzieli, czego ono chce i co my możemy mu zaoferować. Jeżeli mamy własną wizję, to powinniśmy ją przekazywać w sposób zrozumiały. To jest rola dla organizacji społecznych i mediów. Niestety w Europie to partie populistyczne potrafią się z ludźmi znakomicie komunikować, wiedzą jak budować zasięg tych komunikatów i w jaki sposób zachęcać do interakcji – przykładem niech będą Liga we Włoszech czy Alternatywa dla Niemiec w Niemczech. My monitorujemy internet pod względem podziałów w społeczeństwie. Ogromnym wyzwaniem dzisiejszego świata jest polaryzacja, którą obserwujemy w USA, w Brazylii, a także w Polsce. Musimy tę polaryzację jakoś zatrzymać. Jakie wydarzenia lub daty przyniosły Pani zdaniem nasilenie działań dezinformacyjnych w zeszłym roku? Pierwszym i najbardziej widocznym wydarzeniem jest Covid-19 i rozprzestrzenianie się pandemii. Lęk i emocje są sprzymierzeńcem dezinformacji. Ludzie boją się wirusa, chłoną informacje, a z nimi wszystkie teorie spiskowe. Widać to było wyraźnie we Włoszech, gdzie część społeczeństwa uznała, że za lockdownem i ograniczeniami z nim związanymi stoi Unia Europejska. Z reguły jeśli się czegoś obawiamy, reagujemy trojako: ucieczką, konfrontacją, bądź zamrożeniem reakcji. Generalnie pandemia wzmocniła wszelkie teorie spiskowe, łącznie z anty-szczepionkowymi, tymi dotyczącymi 5G, itp. Problem polega też na tym, że każda teoria spiskowa ma swoich „ekspertów”, którym zwolennicy czy wyznawcy wierzą. Regulowanie treści zawartych w internecie stawia pytanie, kto ma to robić i co jest prawdą. Z wydarzeń za granicą, nasilenie dezinformacji przyniósł niewątpliwie ruch Black Lives Matter w USA. Było niezwykle dużo fake newsów i atakowania całego ruchu. Oczywiście również kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi w USA, gdyż oddziaływają one na cały świat. W Polsce również wybory prezydenckie ze względu na to, że wzmocniły postawy dezinformacyjne. Poza tym także kwestia LGBT, wokół której mamy mnóstwo dezinformacji i mowy nienawiści, a także budowania zmian behawioralnych. A jakie przyszłe daty lub wydarzenia spowodują Pani zdaniem wysyp działań dezinformacyjnych? Ponownie muszę wymienić wybory prezydenckie w USA, a poza tym problem szczepionki na Covid-19. To pole do działań dezinformacyjnych zarówno dla Rosji, jak i Chin. Pozwolę sobie w tym miejscu na ogólną uwagę: dlaczego Rosja tak mocno wchodzi w świat zachodni. Wynika to z chęci destabilizacji krajów i społeczeństw Zachodu, łatwiejszej manipulacji nimi. Inny ważne wydarzenie to wybory parlamentarne w Niemczech na jesieni 2021 roku. Wokół nich z pewnością będzie wiele dezinformacji. Warto wspomnieć również o Białorusi, gdyż w związku z tamtejszym konfliktem wewnętrznym Rosja bombarduje Europę narracjami dezinformacyjnymi, by przeciągnąć poszczególne kraje czy środowiska na swoją stronę. Istotny jest również konflikt wokół Górskiego Karabachu pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. W samej Unii Europejskiej unijna polityka klimatyczna i to, co się dzieje wokół zmian klimatycznych także przyciągają działania o charakterze dezinformacyjnym. Jakie narracje dezinformacyjne zaobserwowała Pani na przestrzeni ostatniego roku w przestrzeni medialnej? Covid-19, antyszczepionkowcy, uchodźcy i wspomniana już problematyka LGBT, a również sprawy związane z oczyszczalnią ścieków „Czajka”. Pod względem samej Unii Europejskiej, to premier Morawiecki i rząd, władze Polski mówią od pięciu lat wiele rzeczy, co do których mijają się z prawdą, choćby twierdzenie, jakoby Polska była płatnikiem netto, albo słowa prezydenta Dudy o „wyimaginowanej wspólnocie” (UE). Ważnym problemem jest też to, że władze, partie polityczne skupiają się głównie na kampaniach do kolejnych wyborów, a ignorują potrzebę edukowania społeczeństwa, co stawia pod znakiem zapytania, w jakim kraju będziemy żyć za 10, 20 lat. Czy korzysta Pani z jakichś narzędzi do weryfikowania faktów? Naszym głównym narzędziem, o którym wcześniej wspomniałam, jest Social Media Intelligence Unit (SMIU). Dzięki niemu możemy zobaczyć w czasie rzeczywistym, kto jest najbardziej aktywny w internecie, zidentyfikować słowa kluczowe, przekonać się, czy ktoś jest botem lub trollem. SMIU, który rozbudowujemy od kilku lat, sprawdza się w praktyce. Taka jest moja opinia. Kto Pani zdaniem wodzi dziś prym w edukacji medialnej – zarówno na poziomie krajowym i europejskim? Chcielibyśmy, żeby głównym aktorem, szczególnie jeśli chodzi o finansowanie „media literacy”, była Unia Europejska, która co prawda dysponuje grantami w tym zakresie, ale sądzę, że nie są to środki wystarczające. Pozostajemy wciąż wiele lat do tyłu w porównaniu do tego, co w kwestii rozprzestrzeniania dezinformacji robi Rosja. Pod względem zaś organizacji, instytucji w naszym kraju, które walczą z dezinformacją, nasze środowisko jest zbyt rozproszone i indywidualistyczne w porównaniu z tymi ruchami, które szerzą dezinformację. Musimy zacząć szukać w sobie, w drugim człowieku, drugiej organizacji tego, co nas łączy, a nie dzieli. Trzeba zrozumieć, że to, jak się komunikujemy i lepsza współpraca spowodują naszą lepszą widoczność i skuteczność.   Wywiad z marca 2021 roku. MAIA MAZURKIEWICZ Współzałożycielka Alliance for Europe, Front Europejski Świadoma, troskliwa, strategiczna JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

MICHEL VIATTEAU

Czym się Pan zajmował w swojej organizacji? Byłem koordynatorem działu fact-checkingu w AFP na Europę Środkową, obejmującego trzy kraje: Polskę, Czechy i Słowację. Przez 5 lat byłem szefem biura Agence France Presse w Warszawie, a od czerwca 2020 do stycznia 2021 zajmowałem się już tylko weryfikacją faktów. Uczestniczyłem w stworzeniu tego działu w naszej części Europy. Zajmowałem się sczytywaniem, omawianiem i nadawaniem ostatecznego kształtu artykułom, które publikowaliśmy. Była to żmudna praca, ale równocześnie bardzo stymulująca. To zadanie niezwykle ważne w pracy dziennikarzy w naszych czasach, kiedy mamy do czynienia z zalewem fałszywych informacji, co szkodzi i społeczeństwu i demokracji, a także niezależnemu myśleniu. Pod koniec kariery dziennikarskiej, która trwała prawie 50 lat, zająłem się czymś, co wydaje mi się naprawdę bardzo użyteczne. Jak opisałby Pan misję AFP w zwalczaniu dezinformacji, wzmacnianiu umiejętności krytycznego myślenia i edukacji medialnej ? Chodzi o to, żeby pomóc ludziom nie dawać wiary w fałszywe informacje. Internet, który z pewnością zrobił bardzo wiele dobrego dla ludzkości, ma także swoje ciemne strony: rozpowszechnianie fałszywych informacji, wszelkiego rodzaju spiskowych teorii i oskarżeń, które psują życie społeczne i polityczne, zaburzają rozumienie świata, często budzą lęk – ponieważ podstawowym instynktem, który rządzi opinią publiczną, jest strach. Ci, którzy produkują fałszywe informacje na tym strachu najczęściej bazują. Oczywiście mają nieraz również motywacje finansowe, dlatego że na fake newsach można także zarobić. Misją AFP jest zahamowanie tej ogromnej fali dezinformacji, zdementowanie fałszywych informacji, a przy tym – nauczenie ludzi ich rozpoznawania i nie poddawania się im. Tak w skrócie widzę naszą misję. Czy opracowaliście jakieś zasoby, którymi chcielibyście się podzielić? AFP walczy z dezinformacją na poziomie pierwotnym, podstawowym. Ważne jest, aby ktoś dezinformację analizował, odkrywał jej źródła, przepływy finansowe, które za nią stoją, motywacje polityczne czy społeczne. Ale to powinni robić naukowcy, analitycy i eksperci. Natomiast my staraliśmy się bardzo poważnie zareagować, gdy na przykład pojawiała się fałszywa informacja, że Covid-19 to spisek wszechświatowy z Billem Gatesem na czele, który ma na celu zmniejszenie populacji świata. Wykazywaliśmy, że to nieprawda, dlaczego to nieprawda i jak można to zweryfikować. Staraliśmy się przekonać ludzi, których część niestety jest skłonna takim teoriom uwierzyć. Tutaj też działa strach, powoduje, że ludzie szukają łatwego wyjaśnienia wydarzeń. I na to staramy się odpowiedzieć. Istnieją też teorie spiskowe, że sieć 5G jest w jakiś sposób powiązana z Covid-19 i że źle wpływa na ludzkie zdrowie – taka teoria jest rozpowszechniana w wielu miejscach na świecie. Serwis fact-checkingu AFP funkcjonuje w 39 krajach. Zauważyliśmy, że wspomniana teoria spiskowa jest rozpowszechniona zarówno w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, a z drugiej strony np. w Afryce. Kiedy spalił się maszt antenowy we Włoszech, to choć nie było tam żadnej anteny 5G, natychmiast powstały fake newsy, że „zrobili to przeciwnicy sieci 5G. Ta sieć jest śmiercionośną bronią spisku światowego, ale całe szczęście ludzi spalili ów maszt”. Teorie spiskowe pojawiają się we wszystkich częściach świata i to jest niebezpieczne. Jakie są Pana zdaniem największe wyzwania dotyczące zwalczania dezinformacji? Najtrudniejszy jest fakt, że z jednej strony mamy wyzwania zarówno polityczne, jak i międzynarodowe. Istnieją niestety grupy działaczy politycznych, a także służby specjalne niektórych państw, które mają konkretny interes w produkowaniu fałszywych informacji i robią to coraz lepiej. To jest poważne wyzwanie, gdyż pojawiają się fałszywe informacje, które są skonstruowane w sposób  przekonywający, gdzie są przytaczane fałszywe, ale wyglądające na prawdziwe argumenty naukowe. Zawierają nawet odnośniki do jakichś badań, które albo nie istniały, albo są również fałszywymi informacjami. To bardzo poważne wyzwanie, którym powinni się zająć eksperci, dlatego że jest ono ponad siły przeciętnego dziennikarza, fact-checkera. My staramy się z tym walczyć, widzimy i rozpoznajemy takie wyrafinowane „fejki”. Co ciekawe, niemal dosłowne tłumaczenia tego samego tekstu pojawiają się w kilku krajach jednocześnie. Niektóre z nich mają na celu zwalczanie np. NATO, Unii Europejskiej, inne – zasianie nieufności w społeczeństwie lub strachu, który jest również czynnikiem destrukcyjnym w życiu społecznym i politycznym. Drugie ważne wyzwanie to niestety brak pewnego poziomu wiedzy i dociekliwości wśród uczestników sieci. To może aroganckie, co mówię, gdyż wygląda tak, jakby ludzie nie wiedzieli, a my byśmy wiedzieli lepiej. Ale niestety tak jest. Ludziom brak pędu do tego, by szukać dokładnych informacji w poważnych źródłach. Zresztą poważne źródła są często nudne, albo trudno zrozumiałe. Trzecim wyzwaniem, może nieco mniej groźnym, jest wielka emocjonalność ludzi, którzy wypowiadają się w internecie. Nie podchodzą do problemów jako do zagadki, do kwestii, którą trzeba rozpatrzeć, przestudiować i na nią jakoś odpowiedzieć. Pewne kwestie budzą silne emocje i internauci na nie reagują. Czasem zwalczają naszą działalność fact-checkingową, a podejrzewam, że również naukowców, choć do nich mają zapewne mniejszy dostęp, niż do nas. W związku z tym niektórzy internauci obsypują nas oskarżeniami związanymi z teoriami spiskowymi, że jesteśmy np. na żołdzie Billa Gatesa albo wielkich koncernów farmaceutycznych, albo zgoła jakichś służb specjalnych. My na szczęście nie jesteśmy na niczyim żołdzie, staramy się wykonywać naszą pracę, którą uznajemy za ważną. Niestety te emocje, na które trudno jakoś zareagować, gdyż nie sposób ludziom rozpowszechniającym teorie spiskowe coś wytłumaczyć, stanowią nie lada wyzwanie. Co można zrobić, żeby zwiększyć wśród ludzi umiejętności krytycznego myślenia, pomóc budować odporność na dezinformację i skutecznie jej przeciwdziałać? Mamy trzy rozwiązania. Jednym jest „odbijanie piłeczki”, czyli ujawnianie fałszywych informacji jedna po drugiej. Nam to się udaje. Współpracujemy z Facebookiem i kiedy my zweryfikujemy i opiszemy jakąś informację jako fałszywą, Facebook dokleja nasz artykuł do danego posta w sieci, a sam fałszywy post zasłania. To nie znaczy, że go cenzuruje, ale zarzuca na niego swego rodzaju „szarą kurtynę”, na której jest napisane: „Ten post został uznany za fałszywy przez niezależnego fact-checkera. Możecie tutaj o tym przeczytać”. Ten, kto chce przeczytać, przeczyta, ale może przeczytać również oryginalny post z fałszywą informacją. Facebook to jest wehikuł, przez który przechodzi 60% informacji docierających dzisiaj do ludzi na całym świecie. Wykazały to niezależne badania. Niestety stare, dobre dzienniki drukowane już nie mają się zbyt dobrze. Kolejnym rozwiązaniem jest edukacja społeczeństwa. Trzeba uświadomić ludziom, że jest dużo fake newsów. W momencie, gdy zaczną sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa, to może będą fałszywe newsy lepiej rozpoznawać. Ale trzeba uczyć, jak je rozpoznawać, powiedzieć, jak fake newsy wyglądają, jak są zrobione. I może również wyjaśnić, kto je produkuje i dlaczego. To wszystko wiedza, która, mam nadzieję, choć części społeczeństwa pozwoli na podejście z dystansem do dezinformacji. Żeby wiara w prawdziwość informacji nie opierała się na fakcie, że ta ukazała się na ekranie komputera – jak dawniej, gdy się mówiło, że coś zostało wydrukowane w gazecie, zatem to prawda. Trzecim rozwiązaniem jest podniesienie poziomu życia i wykształcenia społeczeństw. Wydaje mi się, że ludzie mniej przerażeni zmieniającym się światem i żyjący nieco bardziej spokojnie będą też mieli więcej czasu na swoją własną,  niezależną refleksję na temat fałszywych informacji, a także na lepsze rozeznanie w tym, co się dzieje. Cieszę się, że będąc dziennikarzem agencyjnym, przez całe lata produkującym informacje dla wszelkiego rodzaju mediów – prawicowych, lewicowych, niezależnych i innych, nauczyłem się unikać wyrażania wszelkich opinii w sposób ukryty w tekstach, które pisałem bądź nadzorowałem. U dziennikarza agencyjnego, zwłaszcza w światowej agencji, jest to konieczne. Piszemy i dla Palestyńczyków, i dla Izraelczyków; dla Amerykanów i dla ludzi z Iraku czy Afganistanu. Podajemy suche fakty i wydaje nam się czasem, że w związku z tym nasze teksty są mniej pociągające, gdyż czytelnikowi potrzebna jest również opinia: ostro wyrażona i uzasadniona przez osobę, która dany tekst pisze. Ale na tym polega różnica pomiędzy mediami informacyjnymi a mediami opiniotwórczymi. Ja całe życie pracowałem w mediach czysto informacyjnych i wydaje mi się, że takie podejście jest możliwe. Ale rozumiem też, że większości odbiorców, czytelników, trudno jest oddzielić poglądy od faktów i nawet podświadomie będą czytać to, co odpowiada ich poglądom. Jeden wybierze Gazetę Wyborczą, a ktoś inny – Gazetę Polską. Oczywiście to nie jest tak, że dziennikarze agencyjni nie posiadają żadnych poglądów. Już w samej selekcji faktów, które opisujemy można znaleźć w jakimś sensie pogląd, co jest ważne, a co nie. Co damy na tytuł i na „lead”, a co będzie w ostatnim akapicie, którego czytelnik może nie przeczyta. I o to też czasem się nas oskarża: że w jakimś sensie mimo wszystko manipulujemy informacją. Staramy się tego w największym możliwym stopniu uniknąć, kierując się tak zwanym kryterium „human interest”, to znaczy: co jest dla ludzi ważne. Piszemy o tym w sposób jak najbardziej neutralny. Była nawet taka maksyma, trudna do zastosowania, że należy unikać przymiotników wartościujących. My na przykład nie mówimy, że ktoś wygłosił dobre przemówienie. Relacjonujemy, że powiedział to i to. O tym, czy przemówienie  było dobre, czy złe – może świadczyć przytoczona reakcja: oklaski lub gwizdy. A to już są fakty, które powinniśmy przekazać. Jakie główne narracje dezinformacyjne zaobserwował Pan w zeszłym roku w przestrzeni medialnej? Jedna dominująca: Covid-19, ale też anty-szczepionkowcy, Z pozoru niezwiązani z pandemią, ale niektórzy ludzie wiążą obie sprawy. Że to jeden i ten sam spisek. Czy korzysta Pan z jakichś narzędzi do weryfikacji faktów? Wiele fałszywych informacji jest opartych na nadużyciu różnego rodzaju obrazów: czy to zdjęć, czy to filmów. Polega to na tym, że bierze się film nakręcony w Afganistanie i mówi się, że to się stało w Izraelu. Albo bierze się zdjęcie jakiejś wielkiej demonstracji i mówi się, że to jakaś zupełnie inna demonstracja. Na przykład masową demonstrację przeciwko rządowi słowackiemu po śmierci dziennikarza Jana Kuciaka pokazuje się jako demonstrację przeciwko szczepionkom, na której tak naprawdę nie było prawie nikogo. To stosunkowo łatwo jest zidentyfikować. Mamy do tego narzędzia, które pozwalają na szybkie odnalezienie zdjęć, które zostały użyte i sprawdzenie, skąd one naprawdę pochodzą oraz co naprawdę pokazywały. Co do narzędzi, to są to wyszukiwarki, jak na przykład Google Image, ale jest też Yandex, wyszukiwarka rosyjska – nieraz lepsza nawet niż Google. Powstają także obecnie algorytmy, które pozwalają na odnalezienie wielu ważnych informacji dzięki słowom kluczowym. Jeśli zidentyfikujemy fałszywą informację, w której jest pewien ciąg słów, to algorytm potrafi odnaleźć inne teksty o tej samej zawartości w internecie. W tej chwili powstają już algorytmy pozwalające na odnalezienie fałszywych informacji dzięki emocjonalnemu językowi. My sami używamy – dzięki pomocy Facebooka – dużo prostszego narzędzia, żeby odnaleźć potencjalnie fałszywe informacje i je przeanalizować. To są informacje, które z jednej strony są „viral” w sieci, a z drugiej strony wzbudzają negatywne komentarze. Następnie sami przeprowadzamy niezależne śledztwo, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście to nieprawda. Gdyż bywają i prawdziwe informacje, które wzbudzają tego typu komentarze. Nasz fact-checker ze Słowacji znalazł niedługo po wybuchu epidemii video, które podobno pokazywało miasto Wuhan, gdzie się pandemia zaczęła. Było tam mnóstwo wspaniałych drapaczy chmur, mostów i autostrad. Z pomocą działu chińskiego AFP dziennikarz odkrył, że video w ogóle nie pokazywało miasta Wuhan. Pokazywało rozmaite inne miasta chińskie, a nie Wuhan. To śledztwo było bardzo długie i żmudne, gdyż trzeba było w tej składance pięknych wieżowców zidentyfikować wszystkie miasta, skąd pochodziły fotografie. Ale nasz artykuł został nagrodzony tytułem „fact-checku tygodnia” przez niezależną międzynarodową sieć fact-checkingu. Mieliśmy też informację z Belgradu o śmierci pacjenta z powodu niedziałających respiratorów w szpitalu, do którego się zgłosił. Minister zdrowia stwierdził, że to nieprawda i jego słowa rozeszły się po sieci. Ustaliliśmy, że minister się mylił, opisaliśmy to, na co ostro zareagował rząd serbski. Mieliśmy jednak bardzo solidne dowody na ten temat i udało nam się wybrnąć bez żadnego problemu. Pańskim zdaniem kto wodzi dziś prym w edukacji medialnej – zarówno na poziomie krajowym i europejskim – i dlaczego? Powoli powstają instytuty, programy na uniwersytetach, które zaczynają się zajmować problematyką dezinformacji. Chyba jesteśmy na początku tego procesu, ale idziemy w dobrym kierunku. Powstały także stosunkowo liczne serwisy fact-checkingowe i to działa na naszym poziomie – agencji informacyjnych i mediów. W Polsce mamy ich kilka, nie tylko AFP, ale również robi to Kontakt24, który jest działem grupy Discovery, czyli telewizji TVN. Jest taki dział – o ile wiem – również w Gazecie Wyborczej; istnieje strona CyberDefence24, FakeHunter w PAP. Istnieje też grupa Demagog, która działa w kilku krajach: w Polsce, w Czechach, na Słowacji. Pojawiła się więc pewna reakcja na dezinformację. I mamy również projekt europejski, który dopiero startuje, mający sfederować te wysiłki na trzech filarach. AFP uczestniczy w tym przetargu zorganizowanym przez Unię Europejską. Ma on na celu stworzenie wspólnej platformy uniwersyteckiej, dziennikarskiej i komunikacyjnej, wychodzącej do społeczeństwa. Te trzy filary będą prowadzone przez badaczy, przez uniwersytety, ale będą w tym uczestniczyć także fact-checkerzy i organizacje, które będą prowadzić edukację społeczeństwa bardzo szeroko: otwarte konferencje i innego rodzaju wydarzenia. We Francji już mamy tego rodzaju wydarzenia. To jest na przykład „Tydzień mediów w szkołach”. Różnego rodzaju organizacje, ale też z udziałem dziennikarzy, pojawiają się w liceach i wyjaśniają działanie mediów, a także sprawę fałszywych informacji. Robią to również moi francuscy koledzy dla nauczycieli, żeby ci w ramach swoich zajęć mogli opowiedzieć o tym uczniom i studentom. Jeśli natomiast wspomniane platformy europejskie powstaną –  a UE ma na to budżet – to powstaną ośrodki walki z dezinformacją w najważniejszych krajach Unii. Widzimy rozwój takich działań na poziomie całej UE, żeby zareagować na fałszywe  informacje i ich rozprzestrzenianie. Z tego, co wiem, START2THINK też jest częścią tej europejskiej ofensywy, i bardzo dobrze. W Polsce Polska Agencja Prasowa próbuje organizować warsztaty i konferencję online z udziałem różnych środowisk fact-checkingowych, które mają się spotkać, by wymienić się doświadczeniami i pójść do przodu. Sporo się zatem dzieje, ale wciąż jesteśmy in statu nascendi. Rozmowa odbyła się w marcu 2021 r. MICHEL VIATTEAU Do stycznia 2021: koordynator działu fact-checkingu AFP na Europę Środkową Ostrożny, odważny, dociekliwy JUDITA AKROMIENE
Krytyczni Myśliciele

MICHEL VIATTEAU

Jaka jest Pana rola w organizacji, którą Pan kieruje? Pracowałem jako koordynator działu weryfikacji faktów w AFP na Europę Środkową obejmującym trzy kraje: Polskę, Czechy i Słowację. Przez pięć lat byłem szefem biura Agence France Presse w Warszawie, a od czerwca 2020 do stycznia 2021 zajmowałem się wyłącznie weryfikacją faktów. Przyczyniłem się do stworzenia działu weryfikacji faktów w europejskim sektorze AFP. Brałem udział w czytaniu, dyskutowaniu i ostatecznym kształtowaniu artykułów weryfikujących fakty, które opublikowała AFP. Była to żmudna praca, ale jednocześnie bardzo stymulująca. To niezwykle ważne zadanie z punktu widzenia pracy dziennikarzy naszych czasów, zwłaszcza w sytuacji, gdy zalewają nas fałszywe informacje, które szkodzą społeczeństwu, demokracji i niezależnemu myśleniu. Pod koniec mojej prawie 50-letniej kariery dziennikarskiej podjąłem się czegoś, co moim zdaniem jest bardzo przydatne. Jak by Pan opisał misję i doświadczenie organizacji w zakresie umiejętności korzystania z mediów/ krytycznego myślenia/ sprawdzania faktów/ przeciwdziałania dezinformacji? Chodzi o to, aby pomóc ludziom nie paść ofiarą fałszywych informacji. Internet, który z pewnością zrobił wiele dobrego dla ludzi, ma też swoje ciemne strony. Sieć rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, wszelkiego rodzaju teorie spiskowe i oskarżenia, które mają negatywny wpływ na życie społeczne, polityczne, rozumienie świata przez ludzi. Dezinformacja często wywołuje strach, ponieważ podstawowym instynktem rządzącym opinią publiczną jest strach. Ci, którzy podają fałszywe informacje, najczęściej żerują na tym strachu. Oczywiście czasami mają motywację finansową, ponieważ można również zarabiać na rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości. Naszą misją jest powstrzymanie tej masowej fali dezinformacji, obalenie konkretnych przypadków fake newsów, a jednocześnie nauczenie ludzi rozpoznawania fałszywych wiadomości i nieulegania im. Krótko mówiąc, tak właśnie widzę naszą misję. Jakie są główne zasoby opracowane przez Pana organizację, którymi chciałby się Pan podzielić? Zwalczamy dezinformację na poziomie podstawowym. Ważne jest jednak, aby ktoś analizował dezinformację, odkrywał jej źródła, kryjące się za nią przepływy finansowe, a także motywacje polityczne czy społeczne. Powinni to zrobić naukowcy, analitycy lub eksperci. Tymczasem usilnie staramy się odpowiadać na stwierdzenia zawierające fałszywe informacje. Na przykład pojawiła się teoria spiskowa, że to Bill Gates stoi za Covid-19, i jego celem było zmniejszenie populacji świata. Udowodniliśmy, że to twierdzenie nie jest prawdziwe, wyjaśniliśmy, na jakiej podstawie tak uważamy, i jak można to zweryfikować. Próbujemy jedynie przekonać ludzi, którzy niestety są skłonni wierzyć w takie teorie. Tak jest znowu w przypadku, gdy strach działa i sprawia, że ludzie szukają prostego wyjaśnienia wydarzeń. A my staramy się odpowiedzieć na to pytanie. Mamy też teorie spiskowe, że sieć 5G jest w jakiś sposób powiązana z Covid-19 i ma strasznie negatywny wpływ na zdrowie ludzi. Taka teoria jest rozpowszechniana w wielu częściach świata. Nasza usługa weryfikacji faktów działa w 39 krajach. Mogliśmy zobaczyć, że ta teoria spiskowa została rozpowszechniona w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, a nawet w Afryce. Kiedy spłonął maszt antenowy we Włoszech, od razu pojawiły się fałszywe wiadomości – mimo że nie było tam anteny 5G – że „zrobili to przeciwnicy sieci 5G. Ta sieć jest śmiercionośną bronią światowego spisku, ale na szczęście ludzie ten maszt spalili ”. Żadna część świata nie jest wolna od takich teorii spiskowych, a to jest niebezpieczne. Jakie są, Pana zdaniem, trzy największe aktualne wyzwania związane z przeciwdziałaniem dezinformacji w Pana kraju? Najtrudniejsze jest dla nas to, że stoimy przed wyzwaniami zarówno politycznymi, jak i międzynarodowymi. Są niestety grupy działaczy politycznych, a także tajne służby niektórych krajów, które mają wyraźny, konkretny interes w wytwarzaniu fałszywych informacji i robią to coraz lepiej. Jest to spore wyzwanie, ponieważ fałszywe wiadomości są konstruowane w przekonujący sposób, a fałszywe informacje są przedstawiane w formie pozornie wiarygodnych argumentów naukowych. Zawierają nawet linki do niektórych badań, które mogły nie istnieć lub są fałszywe. Jest to bardzo poważne wyzwanie, którym powinni zająć się eksperci, ponieważ prawdopodobnie przeciętny dziennikarz lub osoba weryfikująca fakty nie jest w stanie go obalić. Próbujemy z tym walczyć. Odkrywamy i weryfikujemy takie wysokiej jakości zakłamania rzeczywistości. Co ciekawe, fałszywe wiadomości pojawiają się w niemal identycznej formie w różnych krajach. Artykuły w różnych językach są praktycznie dosłownymi tłumaczeniami tego samego tekstu. Część z nich ma na celu walkę np. z NATO, Unią Europejską, a inne – zasianie nieufności czy strachu w społeczeństwie, co jest także czynnikiem destrukcyjnym w życiu społecznym i politycznym. To jedno z najbardziej krytycznych wyzwań. Niestety drugim wyzwaniem jest brak pewnego poziomu wiedzy i dociekliwości wśród internautów. To, co mówię, może być aroganckie, bo wygląda na to, że ludzie nie wiedzieli, a my wiedzieliśmy lepiej. Ale niestety tak właśnie jest. Ludzie nie szukają dokładnych informacji z poważnych źródeł, które często uważają za nudne lub trudne do zrozumienia. Trzecie wyzwanie, być może trochę mniej niebezpieczne, polega na tym, że ludzie, którzy wyrażają swoje opinie w Internecie, są bardzo emocjonalni. Nie traktują problemu jak zagadki, którą trzeba przemyśleć, przestudiować i jakoś odpowiedzieć. Istnieją konkretne kwestie, które budzą silne emocje, na które internauci reagują. Czasami walczą z naszymi działaniami weryfikacyjnymi i podejrzewam, że walczą także z naukowcami, chociaż prawdopodobnie mają do nich mniejszy dostęp. Dlatego niektórzy użytkownicy Internetu obwiniają nas za przynależność do sieci konspiracyjnej. Zarzucano nam, że jesteśmy na liście płac na przykład Billa Gatesa, dużych firm farmaceutycznych lub niektórych tajnych służb. Na szczęście jednak nie jesteśmy na niczyjej liście płac. Staramy się wykonywać naszą pracę, którą uważamy za niezbędną. Niestety, emocjom tym trudno jest przeciwdziałać, ponieważ nie da się niczego wytłumaczyć ludziom, którzy szerzą teorie spiskowe. To trzecie wyzwanie. Co można zrobić, żeby zwiększyć wśród ludzi umiejętności krytycznego myślenia, pomóc budować odporność na dezinformację i skutecznie jej przeciwdziałać? Mamy trzy rozwiązania. Jednym jest „odbijanie piłeczki”, czyli ujawnianie fałszywych informacji jedna po drugiej. Nam to się udaje. Współpracujemy z Facebookiem i kiedy my zweryfikujemy i opiszemy jakąś informację jako fałszywą, Facebook dokleja nasz artykuł do danego posta w sieci, a sam fałszywy post zasłania. To nie znaczy, że go cenzuruje, ale zarzuca na niego swego rodzaju „szarą kurtynę”, na której jest napisane: „Ten post został uznany za fałszywy przez niezależnego fact-checkera. Możecie tutaj o tym przeczytać”. Ten, kto chce przeczytać, przeczyta, ale może przeczytać również oryginalny post z fałszywą informacją. Facebook to jest wehikuł, przez który przechodzi 60% informacji docierających dzisiaj do ludzi na całym świecie. Wykazały to niezależne badania. Niestety stare, dobre dzienniki drukowane już nie mają się zbyt dobrze. Kolejnym rozwiązaniem jest edukacja społeczeństwa. Trzeba uświadomić ludziom, że jest dużo fake newsów. W momencie, gdy zaczną sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa, to może będą fałszywe newsy lepiej rozpoznawać. Ale trzeba uczyć, jak je rozpoznawać, powiedzieć, jak fake newsy wyglądają, jak są zrobione. I może również wyjaśnić, kto je produkuje i dlaczego. To wszystko wiedza, która, mam nadzieję, choć części społeczeństwa pozwoli na podejście z dystansem do dezinformacji. Żeby wiara w prawdziwość informacji nie opierała się na fakcie, że ta ukazała się na ekranie komputera – jak dawniej, gdy się mówiło, że coś zostało wydrukowane w gazecie, zatem to prawda. Trzecim rozwiązaniem jest podniesienie poziomu życia i wykształcenia społeczeństw. Wydaje mi się, że ludzie mniej przerażeni zmieniającym się światem i żyjący nieco bardziej spokojnie będą też mieli więcej czasu na swoją własną,  niezależną refleksję na temat fałszywych informacji, a także na lepsze rozeznanie w tym, co się dzieje. Cieszę się, że będąc dziennikarzem agencyjnym, przez całe lata produkującym informacje dla wszelkiego rodzaju mediów – prawicowych, lewicowych, niezależnych i innych, nauczyłem się unikać wyrażania wszelkich opinii w sposób ukryty w tekstach, które pisałem bądź nadzorowałem. U dziennikarza agencyjnego, zwłaszcza w światowej agencji, jest to konieczne. Piszemy i dla Palestyńczyków, i dla Izraelczyków; dla Amerykanów i dla ludzi z Iraku czy Afganistanu. Podajemy suche fakty i wydaje nam się czasem, że w związku z tym nasze teksty są mniej pociągające, gdyż czytelnikowi potrzebna jest również opinia: ostro wyrażona i uzasadniona przez osobę, która dany tekst pisze. Ale na tym polega różnica pomiędzy mediami informacyjnymi a mediami opiniotwórczymi. Ja całe życie pracowałem w mediach czysto informacyjnych i wydaje mi się, że takie podejście jest możliwe. Ale rozumiem też, że większości odbiorców, czytelników, trudno jest oddzielić poglądy od faktów i nawet podświadomie będą czytać to, co odpowiada ich poglądom. Jeden wybierze Gazetę Wyborczą, a ktoś inny – Gazetę Polską. Oczywiście to nie jest tak, że dziennikarze agencyjni nie posiadają żadnych poglądów. Już w samej selekcji faktów, które opisujemy można znaleźć w jakimś sensie pogląd, co jest ważne, a co nie. Co damy na tytuł i na „lead”, a co będzie w ostatnim akapicie, którego czytelnik może nie przeczyta. I o to też czasem się nas oskarża: że w jakimś sensie mimo wszystko manipulujemy informacją. Staramy się tego w największym możliwym stopniu uniknąć, kierując się tak zwanym kryterium „human interest”, to znaczy: co jest dla ludzi ważne. Piszemy o tym w sposób jak najbardziej neutralny. Była nawet taka maksyma, trudna do zastosowania, że należy unikać przymiotników wartościujących. My na przykład nie mówimy, że ktoś wygłosił dobre przemówienie. Relacjonujemy, że powiedział to i to. O tym, czy przemówienie  było dobre, czy złe – może świadczyć przytoczona reakcja: oklaski lub gwizdy. A to już są fakty, które powinniśmy przekazać. Jakie są dominujące narracje dezinformacyjne, które zaobserwował Pan w przestrzeni medialnej w tym roku? Narracja dominująca: Covid-19, ale także antyszczepionkowcy, pozornie niezwiązani z pandemią, ale niektórzy łączą oba zjawiska, że jest to część tego samego spisku. Czy korzystał Pan z jakichś narzędzi do sprawdzania faktów? Fałszywe informacje często opierają się na nadużywaniu różnego rodzaju obrazów, fotografii lub filmów. Można wziąć film nakręcony w Afganistanie, aby zilustrować to, co wydarzyło się w Izraelu. Albo zdjęcie z jakiejś dużej demonstracji może zostać potraktowane jako ilustracja zupełnie innego wydarzenia. Na przykład protest przeciwko słowackiemu rządowi po śmierci dziennikarza Jana Kuciaka został wykorzystany do zilustrowania demonstracji przeciwko szczepionkom, w której prawie nikt nie uczestniczył. Zidentyfikowanie tych sztuczek jest stosunkowo łatwe, a mamy narzędzia, które pozwalają nam szybko znaleźć użyte zdjęcia i sprawdzić, skąd pochodzą i co tak naprawdę przedstawiają. Jeśli chodzi o narzędzia, to są to na przykład wyszukiwarki, takie jak Google Image, ale jest też rosyjska wyszukiwarka Yandex – czasami nawet lepsza niż Google. Obecnie opracowywane są również algorytmy, które umożliwiają znalezienie wielu ważnych informacji za pomocą słów kluczowych. Załóżmy, że zidentyfikujemy fałszywe informacje zawierające ciąg słów. W takim przypadku algorytm może znaleźć w Internecie inne teksty o tej samej treści. Jednocześnie opracowywane są już algorytmy, które umożliwiają nam znajdowanie fałszywych informacji za pomocą języka emocjonalnego. Dzięki pomocy Facebooka używamy znacznie prostszego narzędzia do znajdowania informacji, które mogą być niewłaściwe i do ich analizy. Z jednej strony są to informacje, które stają się wirusowe w Internecie, az drugiej strony, które otrzymują wiele negatywnych komentarzy. Następnie sami przeprowadzamy niezależne dochodzenie, aby sprawdzić, czy to prawda, czy fałsz – ponieważ istnieją również dokładne informacje, które powodują tego rodzaju komentarze. Na początku pandemii nasz weryfikator faktów na Słowacji znalazł film, który podobno pokazuje miasto Wuhan, w którym rozpoczęła się pandemia. Było mnóstwo pięknych drapaczy chmur, mostów i autostrad. Z pomocą naszego chińskiego działu dziennikarz odkrył, że na tym filmie w ogóle nie pokazano miasta Wuhan. Pokazał różne inne chińskie miasta, a nie Wuhan. To śledztwo było bardzo długie i żmudne. W tej kompilacji pięknych drapaczy chmur trzeba było zidentyfikować wszystkie miasta, z których pochodziły ich zdjęcia. Jednak artykuł otrzymał tytuł „weryfikacji faktów tygodnia” przez niezależną międzynarodową sieć weryfikacji faktów. Otrzymaliśmy również informacje z Belgradu, że pacjent zmarł z powodu awarii respiratorów w szpitalu, do którego się zgłosił. Minister zdrowia powiedział, że to nieprawda, a jego słowa rozeszły się po sieci. Ustaliliśmy, że minister się mylił, opisaliśmy sprawę, co wywołało ostrą reakcję rządu serbskiego. Jednak mieliśmy znaczące dowody na poparcie naszych roszczeń i bez problemu uszło nam to na sucho. Kto, Pana zdaniem, jest najlepiej działającym podmiotem - w Pana kraju, jak również w UE - odgrywającym obecnie kluczową rolę w dziedzinie umiejętności korzystania z mediów i dlaczego? Powoli powstają instytuty i programy uniwersyteckie, które zaczynają zajmować się problemem dezinformacji. Myślę, że jesteśmy na początku tego procesu, ale podążamy we właściwym kierunku. Utworzono również stosunkowo dużą liczbę służb weryfikujących informacje, które działają na naszym poziomie – agencje informacyjne i media. W Polsce mamy ich kilka, nie tylko AFP, ale także Kontakt24, oddział grupy Discovery, telewizja TVN. Jest taki dział – o ile wiem – nawet w Gazecie Wyborczej; w Polskiej Agencji Prasowej (PAP), jest CyberDefence24, FakeHunter. Istnieje również grupa Demagog, która działa w kilku krajach: w Polsce, Czechach, na Słowacji. Więc nastąpiła pewna reakcja na dezinformację. Mamy również projekt europejski, który dopiero się zaczyna, i ma finansować te wysiłki na trzech filarach. AFP wzięła udział w tym przetargu zorganizowanym przez Unię Europejską. Ma na celu stworzenie wspólnej platformy akademickiej, dziennikarskiej i komunikacyjnej, docierającej do opinii publicznej. Badacze i uniwersytety będą kierować tymi trzema filarami. Będą również zaangażowani weryfikatorzy faktów, a także organizacje, które będą szeroko edukować społeczeństwo: poprzez otwarte konferencje i inne rodzaje wydarzeń. Mamy już tego typu wydarzenia we Francji, na przykład „Tydzień mediów w szkołach”. W szkołach średnich pojawiają się różne organizacje z udziałem dziennikarzy, które wyjaśniają, jak działają media, a także jak postępować z fałszywymi informacjami. Moi francuscy koledzy pracowali z nauczycielami, instruując ich, co powiedzieć uczniom na zajęciach. Jeśli te platformy europejskie zostaną utworzone – a UE ma na to budżet – w kluczowych krajach UE powstaną centra przeciwdziałania dezinformacji. Jesteśmy świadkami rozwoju środków służących reagowaniu na fałszywe informacje i ich rozpowszechnianie na poziomie UE. START2THINK – o ile wiem – jest również częścią tej europejskiej ofensywy i to jest bardzo dobre. W Polsce Polska Agencja Prasowa stara się organizować warsztaty lub konferencje online z różnymi środowiskami weryfikującymi fakty, aby wymieniać doświadczenia i iść naprzód. A więc dużo się dzieje, ale nadal mamy status nascendi.   Wywiad przeprowadzony w marcu 2021 roku. MICHEL VIATTEAU Do lutego 2021 r.: koordynator działu weryfikacji faktów w AFP dla Europy Środkowej Uważny, odważny i ciekawy świata JUDITA AKROMIENE
Biblioteka CyfrowaReports

Głosy Europy Środkowo-Wschodniej

Globsec i Ośrodek Studiów Europy Wschodniej W krajach o wyższych pozycjach w indeksach jakości demokracji respondenci są bardziej zadowoleni z obecnego systemu zarządzania niż w krajach o niższych rankingach; Jednak wyrażanie większego poparcia dla demokracji liberalnej niż autokratycznych przywódców nie koreluje z ich satysfakcją z obecnego systemu rządzenia – kraje, w których większość respondentów preferuje demokrację liberalną a nie autokrację, niekoniecznie są krajami o najwyższym stopniu zadowolenia z obecnego systemu rządzenia.
AnalysesBiblioteka Cyfrowa

Badania nad oceną sytuacji geopolitycznej i percepcją zagrożeń

Ośrodek Studiów Europy Wschodniej Dezinformacja jest uważana za jedno z kluczowych wyzwań stojących przed bezpieczeństwem Europy i Litwy. W ocenie ekspertów ESDZ ds. Komunikacji strategicznej EUvsDisinfo z czerwca 2020 r. stwierdzono, że „podmioty zagraniczne i niektóre państwa trzecie, w szczególności Rosja i Chiny, zaangażowały się w ukierunkowane operacje wywierania wpływu i kampanie dezinformacyjne w UE, jej sąsiedztwie i na świecie usiłując podważyć debatę demokratyczną i zaostrzyć polaryzację społeczną … ”  
Menu